wtorek, 13 sierpnia 2013
Forma
Ostatnie dni są dla mnie ciężkie. Niby wszystko jest prawie normalnie, a jednak sił mi braknie na normalne funkcjonowanie. Najchętniej spałabym cały dzień, niestety nie dla mnie te luksusy, choć nie powiem korzystam czasami z drzemek Ssaka i śpię razem z nim. A wieczorami i tak jestem tak zmęczona, że nie mogę zasnąć. I humoru brak, i cierpliwości brak, i gderliwa jeszcze bardziej się zrobiłam... W domu ogarnięte tylko tyle o ile, obiad zrobiony zawsze, ale robię taki, by przygotowanie nie zajęło mi więcej niż pół godziny. Dziś zrobiłam "gulasz" z cukinii, papryki, pieczarek i mięsa mielonego z koncentratem. Do tego ryż i pycha, a przede wszystkim sycący obiadek.
Chyba muszę odwiedzić swoją panią doktor i zrobić choćby podstawowe badania,może jakimiś witaminkami dam radę się podrasować.
A propos chorób, Pana Męża rozłożyło. Od kilku dni chodził, marudził, ze tu Go boli, tam strzyka, że wszystkie mięśnie, narządy wewnętrzne i zewnętrzne Go bolą. Że ma drgawki, że Mu zimno, że się poci itd, itp. Wczoraj już Go zmogło na maksa. Gorączka wysoka, ból głowy, brzucha. Prawie cały dzień spał, choć i zdrowy potrafi tak ;-) Spał w gabinecie, choć to właściwie z powodu naszej wspólnej różnicy zdań na różne tematy. Podobno nie mógł spać całą noc, podobno męczyła Go wysoka gorączka. Wierzę Mu, dlaczego by nie, dlatego dziewczynki ja zawiozłam do przedszkola. Pan Mąż do lekarza poszedł po południu. Oczywiście nie wiadomo co Mu jest, choć początkowo pani dr podejrzewała zapalenie opon mózgowo - rdzeniowych, ale w końcu stanęło na problemach jelitowych. Dostał pyralgin w zastrzyku, oczywiście jak to chłop, prawie zemdlał, w domu przyjął zalecone lekarstwa i mam nadzieję, że szybko Mu przejdzie. Choć nie powiem, nie jest bardzo upierdliwy, chyba ja tym razem jestem bardziej i woli siedzieć cicho ;-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz